wtorek, 30 kwietnia 2013

10. "Jeśli Ty znikniesz , to powietrze też?"

                                                                           ***
    Ciepła pierzyna okrywała zmęczone ciało Mariny . Przez uchylone okno wpadało rześkie powietrze , które wprawiało jej kasztanowe włosy w dziki taniec . Kiedy pojedyncze kosmyki opadły na jej zarumienione policzki delikatnie otworzyła oczy przecierając jej przyjemnym w dotyku rękawem fioletowego szlafroku . Wiedziała , że musi wstawać , ale dzisiejsza pogoda po prostu kazała zostać jej minutę dłużej w ogromnym łóżko nad którym wisiał piękny bordowy baldachim . Minuty upływały , a Marina układała po kolei w głowie wydarzenia z minionego wieczoru . Czuła na swoim ciele zapach męskich perfum Orlanda . Zapewne kosztowały fortunę , jak każdy prezent którym ją wczoraj obdarował . Oczywiście protestowała , bo przecież tak nakazywało dobre wychowanie które przywiozła prosto w Polski , ale kiedy widzisz złoty zegarek od Michaela Corsa z tarczą wysadzaną małymi brylantami swavorskiego czujesz wewnętrzną euforie . Marina bardzo lubiła Orlanda . Traktował ją trochę jak swój bardzo wartościowy diament , który musi regularnie dopieszczać , by w końcu stał się jedyny w swoim rodzaju , oszlifowany i co najważniejsze na wyłączność ... Jego rzecz jasna . Doskonale wiedziała , że to nie działa w tą stronę . Nie chciała tych wszystkich prezentów . Owszem sprawiały Jej wiele radości , ale traciła przy nich swoją wartość . Nie lubiła być dowartościowywana w taki właśnie sposób . Kładąc rękę na swojej delikatnie unoszącej się klatce piersiowej przypomniała sobie jedną z wielu toksycznych , ale nadal najpiękniejszych chwil w jej krótkim ale przepełnionym wieloma zdarzeniami życiu .
    "Ciemnooki brunet zbliża się powoli do Mariny . W tylnej kieszeni swoich jak zawsze idealnie dopasowanych spodni skrywa małe pudełeczko przypominające uśmiechniętą twarz pandy . Otwiera je , a Jej oczom ukazuję się pierścionek z diamentem w kształcie serca . Czuję się wspaniale . Marina podchodzi do Zayna dziękując z niezrozumieniem na twarzy za prezent . Jest szczęśliwa . Jest tak cholernie szczęśliwa . To znak . On coś czuję .To Jego wina . To wina Zayna..."
    Marina wstała z łóżka stawiając swoje stopy na miłej wykładzinie . Podchodząc do lustra popatrzyła samej sobie głęboko w oczy i z powrotem kładąc swoją dłoń na lewej piersi pomyślała "Nasz jeden dzień będzie trwał , dopóki Ono biję dla Ciebie Zayn" . Była pewna . Kochała Go . Mimo wszystkiego co złe . Była od niego uzależniona , i nie chciała tego zwalczać . Oczywiście nie postanowiła o niego walczyć . Marina myślała , że zniesie codzienny ból , który może kiedyś minie . Musiała zająć się sobą . Chciała wierzyć , że wszystko się uda . Bo czasami musisz stać się kimś innym . Musisz jednak pamiętać , kim byłeś . Kim chciałeś być . Kim jesteś ...
                                                                             ***
    Śniadanie minęło Marinie w bardzo miłej atmosferze . Oglądając MTV czekała na Kate która udała się na swój poranny jogging organizowany przez pobliski dom starców . Wkładając do buzi mały kęs gofra obsypanego świeżymi borówkami poczuła wibrację w kieszeni jej misiowego szlafroku . Spojrzała na ekran . Mała koperta wyświetliła się na czerwono , a pod nią widniała nazwa która z wiadomych przyczyn nie przyprawiała jej o drżenia czy też ataki paniki spowodowanej jakimkolwiek uczuciem . "Orlando" .
    "Dzień dobry . Jestem w tej chwili na spotkaniu , ale mam dla Ciebie pewną propozycję . Kolacja ? Czekam u siebie o 22. Całuję O."
    Brunetka nie wiedziała co ma odpisać . Patrząc na przemijające teledyski wyświetlane na plazmowym telewizorze wystukała :
    "Witam. Niestety dziś nie mam czasu . Przepraszam . M."
    Nie dostała wiadomości zwrotnej . Może to i dobrze ? W rzeczywistości nie była zajęta , ale dziś rano usłyszała od podekscytowanej Katie , że wieczorem ma zamiar odwiedzić ją Mulat o pięknych prawie kruczo czarnych oczach które tak bardzo ją hipnotyzowały . Chciała zostać . Nawet jeśli miał ją tylko dotknąć . Musnąć policzek na przywitanie . Chciała poczuć jego ciepło . Musiała . To było silniejsze od niej . To było toksyczne . To był cały Zayn ...
                                                                            ***
    Na wiszącym w salonie zegarze wybiła 18 . Marina właśnie kończyła 3 już rundę Scrabli , którą jak to miała w zwyczaju rozgrywała z Katie . Zmęczona kobieta ujęła jej dłoń w swojej i powiedziała :
    -Wiesz ? Chciałabym Ci się z czegoś zwierzyć - powiedziała nie podnosząc wzroku na 17 letnią dziewczynę - od jakiegoś czasu , z dnia na dzień odnajduję wiele szczęścia i radości w codziennych czynnościach , i czuję , że to nie tylko Twoja zasługa .
    -Nie bardzo wiem o co chodzi Pani Katie - powiedziała Marina patrząc na jej przejętą minę .
    -Na tych porannych joggingach poznałam Bobiego . To miły i szarmancki Pan z krótką aczkolwiek bardzo ładną jak na mój gust bródką... - powiedziała , ale nie zdążyła dokończyć bo usłyszała wykrzyczane przez podekscytowaną Marinę zdanie .
    -Pani się zauroczyła ! - powiedziała dziewczyna przytulając mocno do siebie starszą Panią - jestem taka szczęśliwa , naprawdę . Wiedziałam , że te poranne spacery wniosą do Pani życia jakieś przebłyski słońca , ale nie spodziewałam się , aż takich promieni .
    Staruszka pogłaskała głowę dziewczyny i całując jej czoło swoimi jakże miękkim ustami powiedziała -Ja wiem co czujesz kochanie , i wierzę , że to się kiedyś odwróci , że wszystko będzie tak , jak dawniej , że znów zaczniesz wierzyć .- dotykając jej bransoletki z napisem "Dreams" - Bo One naprawdę się spełniają - dodała wstając z kanapy i pokierowała się w stronę swojej sypialni przygotować się do spotkania ze swoim wnuczkiem .
    Marina siedziała jakiś czas na kanapie uśmiechając się sama do siebie i w myślach dziękując losowi właśnie za tą kobietę . Za to , że dostąpił ją ten zaszczyt . Zaszczy tej ogromnej miłości jaką obdarzyła ją już pierwszego dnia .
                                                                            ***
    Pofalowane kasztanowe loki spoczywały na barkach Mariny . Jej ciało było pokryte wonią pięknych perfum , którymi obdarowała ją Katie . Na jej lekko odsłoniętej szyi spoczywał złoty naszyjnik . Miała na sobie czarne spodnie oraz białą koszulkę którą ozdobiła kilkoma dłuższymi naszyjnikami .
    Niecierpliwie siedziała na drewnianym parapecie patrząc na panoramę Londynu . Czekała . Tak bardzo chciała zobaczyć jego sylwetkę . Pragnęła tego tak mocno , jak jeszcze nikt nie pragnął czyjejś obecności .
    Marina niespokojnie zeszła do salonu w , którym zobaczyła Katie wkładającą świeżę kwiaty do wazonu . Kiedy ostatnie łodygi zanurzone były w wodzie , cały dom wypełnił dźwięk dzwonka . "To na pewno On" pomyślała .
    -Marinko złotko otworzysz bo mam całe mokre ręce . Przeklęte kwiaty - powiedziała Katie ocierając swoje 70 letnie dłonie .
    Marina niepewnym krokiem podeszła do drzwi . Jej dłoń spoczywała na zimnej mosiężnej klamce . Nagle jej oczom ukazał się Zayn . Stał tam taki ... taki nie Jej . Tak doskonale idealny , jednak cały czas nie jej . Największy ból sprawiała jej właśnie ta świadomość.
    -Pani Katie już na Ciebie czeka - powiedziała usilnie szukając jakiegoś interesującego skrawka w drewnianych podłogach . Zayn wszedł do domu i zdejmując swoją siwą bluzę Jacka Willsa podszedł niepewnie do Mariny . Wskazującym palcem podniósł jej podbródek i złożył najpiękniejszy jak dla niej pocałunek na rozgrzanych do czerwoności policzkach . Widział jej zakłopotanie , jednak nie był na tyle świadomy , żeby wiedzieć ile bólu sprawiał jej chociażby swoją idealną fryzurą . I mimo , że ten argument wydawał się w głowie Mariny absurdalny był tak prawdziwy . Wszystko to co było Zayna , było dla niej tak zakazane , tak obce .
                                                                           ****
    Jak zwykle patrzyła na mnie swoich przeszywającym wzrokiem . Tak bardzo nie lubiłem jej za to co potrafiła robić z ludźmi . Co umiała robić ze mną . Kiedy moje usta dotknęły jednego z dołeczków znajdujących się na policzkach Mariny moje serce zaczęło przyspieszać . Nie chciałem dać ponieść się chwili . Znowu . Za bardzo ją szanowałem . Chociaż ? Czy to jak ją traktowałem można było nazwać poszanowaniem ? Tkwiliśmy w tym toksycznym układzie , chcąc zrobić jakikolwiek ruch . Jednak i mnie i Marinę coś blokowało . Otóż cały problem tkwił w tym , że w moim mieszkaniu czeka Perrie , a mój tata oszalał na punkcie ... na punkcie osoby która jednym uśmiechem potrafiła rozświetlić każdy mój dzień . Oszalał na Jej punkcie . Zresztą o czym ja myślę ? Był facetem . Każdy facet widząc kogoś tak innego od całej szarej rzeczywistości szaleje .
    -Chciałem z Tobą potem porozmawiać - Marina była widocznie zmieszana , ale wewnętrznie czułem , że się zgodzi .
    To była magia . Oboje wiedzieliśmy ile dla siebie znaczymy . Oboje tak wiele dla siebie znaczyliśmy . Oboje trwaliśmy dla takich właśnie chwil .
    -Twoja Babcia ma Ci coś bardzo ważnego do powiedzenia .
    Powiedziała to . Milion ostrzy zaczęło powoli wbijać się w każdy kawałek mojego ciała . Jak mogłem ją tak zranić ? Do takiego stopnia ? Idiota .
    Chwyciłem jej dłoń i zatapiając się w jej brązowych tęczówkach powiedziałem :
    -Błagam Cię.
    [KLIK]
    Jej oczy były zaszklone . Nie chciała odpowiadać , a z opresji wyrwał ją głos Mojej Babci . Zapraszała NAS do salonu . Tak nas . Byłem zadowolony bo wiedziałem , że Marina chciała skryć się w swoim małym królestwie , jednak moja babcia traktowała ją jak kogoś kto jest w tej rodzinie od lat . Nic w tym dziwnego . Przecież sama wiele razy mówiła , że to właśnie MOJA Marina rozświetliła jej codzienność.
    Usiadłem na białej kanapie zanurzając usta w szklance zimnej wody . Marina usiadła na fotelu który znajdował się nie opodal moich nóg . Na początku siedziała z podkulonymi nogami ale po pół godzinnej rozmowie , zapewne jej chude nogi były już doszczętnie zdrętwiałe . Kiedy je wyprostowała dotknęła jedną nogą mojej . Momentalnie zabrała swoją nogę a na jej odkrytych rękach dostrzegłem gęsią skórkę . Pewnie było jej zimno . Wstałem i bez słowa udałem się na korytarz . Marina tak pilnie rozmawiała z moją babcią , że obydwie nawet nie zauważyły mojego chwilowego zniknięcia . Wziąłem moją bluzę i delikatnie okryłem gołe ramiona Mariny . Nie protestowała . Dokładnie okryła każdy skrawek swoich dłoni i jak gdyby nigdy nic kontynuowała rozmowę z moją babcią . Kącik moich ust powędrował do góry . Wiedziałem , że obydwoje opanowaliśmy metodę kamuflowania do perfekcji .
       " Zastanawialiście się , czy my tworzymy chwile z naszego życia czy może one tworzą nas ?"
                                                                           ***
    Rozmawiali bardzo długo . Między innymi o nadchodzącym remoncie salonu w domu Katie . Ustalali , że Katie zamieszka z Bobim , a Marina u swojej rzekomej koleżanki . Nie mogła pozwolić na umieszczenie jej nie daj Boże w domu Zayna . Chociaż ? O czym Ona w ogóle myśli . Perrie . Złudne coś.
    Do jej nozdrzy co chwilę przypływały falę zapachu który tak bardzo uwielbiałam . Zayn . Jego bluza delikatnie okrywała jej ramiona . Nie wiedziała czemu nie protestowałam przed jej przyjęciem ? Może dla tego , że chciała pokazać Katie jak obojętny jest jej Jej wnuczek ? Ciekawe czy się nabrała . Przecież nie była aż tak doskonałą aktorką ...
    -Czas na mnie - powiedział Zayn wstając z kanapy - Marina chciałbym z tobą zamienić parę słów na temat remontu - wymyślił na poczekaniu Zayn . To jedna z tych wymówek z których nie mogła się wykaraskać .
    Bała się tej rozmowy . Jednak świadomość przebywania sam na sam z osobą która daję wam tak wiele siły jest silniejsza od tego co potocznie nazywamy zdrowym rozsądkiem .
    Wkładała swoje kremowe botki na nogi , cały czas czując na sobie wzrok Mulata . Już chciała oddać mu Jego bluzę , kiedy On stanowczo odmówił i rozglądając się za widokiem swojej babci uwięził jej dłoń w mocnym uścisku .
    -Do zobaczenia babciu ! - rzucił - obiecuję odstawić Marinę całą i zdrową .
    W odwecie usłyszała tylko cichy śmiech kobiety .
    Nie wiedziała gdzie tym razem ją prowadzi , ale kiedy chciała zabrać swoją dłoń z jego mocnego uścisku na jego twarzy malował się grymas nie zadowolenia .
    -Gdzie ty mnie do cholery znowu prowadzisz ? - burknęła .
    Zayn nic nie mówił . Jedynie co jakiś czas poprawiał opadającą z jej ramion bluzę . Czuła się tak pięknie . BEZPIECZNIE . To zdecydowanie najpiękniejsze uczucie jakim obdarowywał ją Zayn . Zapewne robił to nieświadomie , ale z mocą której nie posiadał nikt .
    Po nie całej minucie drogi  oczom Mariny ukazało się ogromne drzewo na którym mieścił się drewniany domek . Był identycznym odtworzeniem domków które znajdowały się na drzewach we wszystkich amerykańskich produkcjach filmowych . Wpatrywała się w każde detale bardzo mocno . Była tak skupiona , że nawet nie poczułam kiedy Zayn wziął jej bezwładne ciało i podsadził je tak wysoko by swoimi małymi stopami dosięgała  drewnianego domku . Kiedy byli już na górze czuła na swojej szyi oddech Zayna . Kiedy się odkręciła jego nos nieśmiało dotykał jej . Szybko się odsunęła mając na uwadze swoje własne dobro . Psychiczne rzecz jasna .
    -To jest chore . Kocham Cię jak jakiś psychopata . Czuję twój zapach w każdym milimetrze mojego ciała. I mimo tego , że jest to Nam zakazane chcę o to walczyć - wykrzyczał nie pozwalając dziewczynie dokończyć . Jego usta delikatnie spoczywały na ustach Mariny . Nic nie mówiła . Milczała wiedząc na co się zgodziła . Przewidując ten sam scenariusz . Dając się po raz kolejny wykorzystać , tylko i wyłącznie dla zaspokojenia chwilowej potrzeby obecności jego ust . Była na siebie wściekła . Podeszła do niego i poprosiła o coś co sprawiało Jej tyle przyjemności .
    -Pomimo wszystko , i wbrew wszystkiemu . Przytul mnie !
        "Spójrz w moje oczy , są pełne strachu . Powiedz mi, czy czujesz to samo?"
******************************************************************

piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział 9.

*3 tygodnie później , powrót do Londynu*
    Wigilia w Polsce była pełna wzruszeń . Płacząca rodzina ciesząca się moim widokiem , cała masa uścisków i przekonywań mnie do powrotu do Polski . Po jednym "Nie" nikt nie nalegał . Dobrze wiedzieli jakim wyczynem dla mnie był przyjazd na wigilię . Mama zapakowała mi całą masę prezentów do oddzielnych walizek i z płaczem czule całując moje czoło pożegnała mnie wyznając mi miłość , jakiej jeszcze od nikogo nie dostałam .
    Chcecie wiedzieć jak minął mi sylwester ? Nic wielkiego . Siedziałam z rodzicami w ogromnym salonie , z lampką winą , rozmawiając o przyszłości , o Londynie i o tym jak sobie radzę . Nie zastąpiłabym tego wieczoru na nic innego . Brakowało mi naszych wieczornych rozmów , a to , że toczyli się przy świetle strzelających petard tylko dodawało im uroku .
    Wsiadając do samolotu czułam , że zostawiam w Polsce moje dwa największe skarby . Szybko jednak patrząc na wyświetlacz telefonu na którym była wiadomość od ... Orlanda wiedziałam , że w Londynie ktoś jednak za mną tęsknił . Tak , Zayn nie odezwał się ani słowem . Nie dzwonił , nie pisał . To od Jego ojca dostawałam po 10 wiadomości dziennie , z pytaniami , czy u mnie wszystko w porządku , kiedy wracam i wszystkie podstawowe pytania które jednak zadawane przez niego dawały mi niesamowitą radość . Niestety nie był w stanie kolejnymi sms zapewniać mi tego nieziemskiego uczucia jakie zapewniał mi Zayn  chociaż jednym głupim ":)". Byłam strasznie pogubiona .  W jednej chwili patrzyłam na pierścionek , który mimowolnie zsuwał się z moich chudych smukłych palców , z drugiej ? Przypominałam sobie wszystkie zajścia , która miały miejsce  przed moim wylotem do Polski . Każde z nich dokładnie analizując zastanawiałam się czy tak naprawdę miałam jakiekolwiek powody do sądzenia , że Zayn mnie kocha ?
    Dobrze wiedząc jaki jest naprawdę dałam się omotać ...
*Dom Pani Katie*
    -I tu mam prezenty dla Pani od Mojej rodziny , kazali Panią wycałować- powiedziałam wręczając starszej Pani całą torbę prezentów.
    -No to na co czekasz ? Całuj !-powiedziała śmiejąc się i przytulając mnie jednocześnie - bardzo za tobą tęskniłam.
    Szczerze się uśmiechnęłam i mocno wyściskałam Panią Katie .
   Na kuchennej wyspie już stały moje ulubione musli i placuszki z jagodami . Pani Katie poszła razem ze swoim klubem emerytów na spacer po okolicach , więc ja chwyciłam tableta i czekając na zbuforowanie się kolejnego odcinka gossip girl zajadałam się płatkami .
     Zasiadając do mojego pysznego śniadania delektowałam się zapachem tego domu . W kuchni czułam zapach męskich perfum . Zayn . To jego zapach . Tamtego wieczoru czułam ten sam zapach .
Moss ! Ogarnij się ! Nie myślisz o nim , skup się !
    Na ekranie cienkiego urządzenia ukazał się przystojny Ed Westwick . O taak , tego mi było trzeba .
    -Mamo ? Jesteś tu ?
    Usłyszałam mocny męski głos . Podkuliłam nogi pod brodę i czekałam aż "nie znajomy" wejdzie do kuchni . Dobrze wiedziałam , że to Orlando , i siłą rzeczy bardzo cieszyłam się , że zobaczę Mojego "tatuśka" . Wolałam myśleć o nim w kategoriach przyjaciela , nie ... mężczyzny .
    Powolnymi krokami Orlando zbliżał się do kuchni . Kiedy już mnie zobaczył oniemiał z wrażenia . Podbiegł do mnie i ujmując w pasie delikatnie podniósł do góry obracając się wokół własnej osi .
    -Czemu nie zadzwoniłaś ? Odebralibyśmy Cię z lotniska - powiedział zadowolony .
    Szybko wyswobadzając się z jego uścisku zapytałam :
    -Odebralibyśmy ? - zapytałam z pytającą miną .
    -Tak , odebralibyśmy .
    Napięcie się odkręciłam i zobaczyłam Zayna . Jego twarz była chłodna , bez żadnych uczuć , a w oczach nie dostrzegałam tych iskierek , ale co ja takiego zrobiłam ? Czy to moja wina ?
    -Hej - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy .
    Chłopak podszedł bliżej i oschle powiedział :
    -Możesz na chwilę pozwolić ? Chciałbym z tobą porozmawiać o Babci bo ... no ten wiesz , musisz to wiedzieć - Zayn wyraźnie się jąkał . Oczami pokazywał mi , żebym nie drążyła tematu przy Jego tacie . Zgodziłam się . Orlando poszedł po zakupy do samochodu a ja zostałam w kuchni zupełnie sama , przepraszam zostałam tam z Zaynem który upuścił torbę pełną świeżych warzyw , podszedł do mnie bliżej i kładąc ręce na moich pośladkach podniósł mnie do góry . Szybko oplotłam swoje nogi wokół jego talii . Posadził mnie na blacie i zaczął namiętnie całować . Czułam jego usta na każdy milimetrze swojego ciała . Moja klatka piersiowa unosiła się do góry pod wpływem przyśpieszonego oddechu . Poprzez pocałunki chłopak wyszeptał mi do ucha :
    - Tęskniłem .
    Słysząc to poczułam jakby ktoś dosłownie wylał na mnie wiadro zimnej wody . Oddając jeden mocny cios w jego klatkę piersiową odepchnęłam go od siebie mówiąc przez zaciśnięte zęby :
    -Coś mi się nie wydaję . Nie dzwoniłeś , nie dawałeś znaku życia Idioto ! - podnosząc ton swojego głosu zsunęłam swoje ciało z kuchennego blatu podchodząc do niego bliżej . Uderzałam pięściami w jego ciało jednak On tylko chwycił moje nadgarstki mówiąc :
    - Chciałem Ci to wyjaśnić , ale byłaś zbyt zajęta moim tatą .
    Mój opór odszedł . Poczułam się jak ... "szmata" .
    -To nie było fair . - powiedziałam wbiegając na schody i kierując się do swojego pokoju .
    Zayn zorientował się , co powiedział , ale widząc moje łzy odpuścił . Wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
    Widzę , że pierwsze dni w Londynie zapowiadają się obiecująco . Włączyłam kino domowe znajdujące się w moim pokoju . Właśnie leciało [KLIK] . Ocierając rozmazany tusz patrzyłam na swoje odbicie w lustrze . Czułam się taka silna . Nie wiem czemu , ale w środku czułam , że umiem  , że daję radę . Że dałam radę zmierzyć się ze swoimi problemami . I po raz pierwszy te problemy nie dotyczyły gwałtu .
    -Mogę?- usłyszałam .
   -Proszę - odpowiedziałam pewnym siebie głosem .
    -Może masz ochotę na kolację ? - usłyszałam przestraszony głos ... Orlanda .
    Mimowolnie się uśmiechając niepewnie się zgodziłam . Nie kierowałam się wtedy zdrowym rozsądkiem . Skoro Zayn teraz spędza czas z Perrie , to może mi też się coś należy ? Ostatecznie umówiliśmy się na jutrzejszy wieczór .
    Odprowadziłam Orlanda do drzwi dostając od niego szarmancki pocałunek w policzek . Ukazując mu swoje dołeczki podziękowałam za zaproszenie na co mężczyzna zalotnie przygryzł swoją dolną wargę .
    Cały wieczór spędziłam na rozmowach z Panią Katie . Zayn się nie odzywał . Nie zdająca sobie z niczego sprawy staruszka opowiadała o tym jak Perrie i Zayn ją odwiedzali podczas mojej nie obecności . Żaliła mi się , że Zayn był jakiś nie obecny , i że ostatnio gorzej dogaduję się ze swoim ojcem .
    Popijając kolejne gorące łyki herbaty grzecznie słuchałam zwierzeń starszej Pani .
    Kiedy kobieta poszła do swojej sypialni , posprzątałam po kolacji i osunęłam po ścianie podkulając nogi . Wtedy moim oczom ukazały się dwie ramki ze zdjęciami . Jedn przedstawiała Orlanda :

    Z kolei drugi Zayn . Cholera , ale oni byli do siebie podobni :
    Delikatnie przejechałam kciukiem po każdym zdjęciu . Ja pierdole Moss w co ty się wpakowałaś . Tego się obawiałam , obdarzyłam uczuciem dwójkę mężczyzn i teraz totalnie nie wiem co robić .
    Może czas to uporządkować ?
    Zayn jest z Perrie , nie utrzymuję ze mną kontaktów poza przelotnymi rozmowami które sami dobrze wiecie jak się kończą .
   Orlando ? Szanuję moje poglądy i jest szarmancki .
    To wszystko wydaję mi się  bardziej skomplikowane niż może być.
    Przyjechałam tu uwolnić się od kłopotów a sama ściągam na siebie nowe . Czy znacie większą kretynkę ? Tak ja też nie ...






         *Następnego dnia , wieczór*
    Od jakiejś godziny szykuję się na kolację z Orlandem . Założyłam czerwoną sukienkę . Idealnie wyprostowane włosy opadały na moje ramiona . Lekki makijaż i w sumie to byłam gotowa do wyjścia .
    Pani Katie bardzo cieszyła się z Mojej kolacji z jej synem . Zapewne myślała , że to jakieś towarzyskie rozmowy , ale szczerze mówiąc właśnie tak wyobrażałam sobie ten wieczór . Wino i towarzyskie rozmowy .
    Wychodząc przed dom zobaczyłam piękny biały samochód , i wybaczcie mi , że nie podam marki , ale zdecydowanie szok przysłaniał moje zamiłowanie do aut.
    -Zapraszam - powiedział szofer otwierając mi drzwi . Kiedy grzecznie podziękowałam i usiadłam w wygodnym siedzeniu obok siebie ujrzałam uśmiechniętą twarz Orlanda . Był naprawdę promienny tego wieczoru . Piliśmy szampana i objechaliśmy pół Londynu , zanim dotarliśmy do wybranej przez niego restauracji . Niestety wysiadając z samochodu stało się coś , o czym w ogóle nie pomyślałam . Mianowicie Paparazzi . Na Yahoo od razu pojawiły się nasze zdjęcia , nie musiałam długo czekać:
    -Nie przejmuj się - powiedział zadowolony Orlando .
    -Wiesz , jakoś nie specjalnie cieszę się tym , że moją twarz zobaczy cały świat .
    -Ja cieszę się , że miałem okazję sfotografować się z tak piękną osobą - powiedział podając mi rękę żebym mogła wysiąść z samochodu .
    Delikatnie się uśmiechnęłam i powiedziałam skromne :
    -Dziękuję bardzo .
    Kiedy weszliśmy do restauracji byłam oczarowana . Nie było nikogo a na środku stał stolik który znajdował się obok kominka wypełnionego świeżym drewnem .
    Wszędzie lśnił blask świec a moje serce skakało jak szalone z radości , że to wszystko właśnie dla mnie .
    -Jeju , tu jest naprawdę pięknie - wykrztusiłam .
    -Cieszę się , że jesteś zadowolona - powiedział wskazując gestem ręka na krzesło znajdujące się naprzeciwko jego .
    Rozmawialiśmy ze sobą bardzo długo . Kiedy leciały wolniejsze piosenki Orlando ujmował moją dłoń w swojej i przez wiele wiele minut tańczyliśmy oczywiście rozmawiając . To było niesamowite . Poczułam , że odnalazłam w nim ... przyjaciela ?

_________________________________
Wiem , że ten rozdział może wywołać trochę kontrowersji , ale mam nadzieję , że fabuła wam się podoba . Jestem bardzo zadowolona z nowego wystroju bloga jak i z treści tego rozdziału . Mój komputer został naprawiony więc rozdziały będą dodawane częściej :)
Pozdrawiamy Maję która opuszcza nas na wiele dni ! :( Już tęsknie ziąmie <3

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 8.

    Słysząc ciche szepty leniwie podniosłam swoje ciało . Tak to już dziś . Wigilijna kolacja nadchodziła wielkimi krokami , i nie ukrywam , że bardzo się stresowałam . Bałam się swojego spotkania z Zyanem . Wielkie ostrze tkwiło w moim brzuchu i poruszało się za każdym razem kiedy o nim myślałam . Podeszłam do lustra które znajdowało się w łazience . Spojrzałam samej sobie głęboko w oczy i obiecałam sobie , że dziś nie będę bronic się przed niczym . Będę pewną siebie Mariną , odpinając od siebie przypinkę zgwałconej dziewczyny która nie zasługuję na szczęście .
    Od rana po kuchni napięcie chodziła P.Katie wypatrująca kogoś w oknie . Zapewne , tak jak ja , wyczekiwała swojego ukochanego wnuka .
    -Coś się stało? -Zapytałam w troską w głosie P.Katie.
    -Ahh , dziś po raz pierwszy od bardzo dawna spotka się ze swoim synem. Orlando to tata Zayna . Nie rozmawialiśmy ze sobą już bardzo dawno , ale to moja droga już odrębna historia .
    -Do 16 mamy czas-powiedziała szczerze jak zawsze uśmiechając się , popijając przy tym łyk zaparzonej wcześniej kawy .
    Kobieta podeszła do mnie bliżej i perfekcyjnie zmieniła temat . Po chwili namysły i chwilowym oburzeniu przestałam być zła , a to tylko dla tego , że słowa które usłyszałam były zapewne najpiękniejszymi jakie w życiu słyszałam .
    -Myślałam , że nigdy nie odzyskam wnuka , nie myśląc oczywiście o synu. Myślałam , że do końca swoich dni będę samotną kobietą , szukając szczęście w brazylijskich telenowelach . Pewnego dnia zapukałaś do moich drzwi i odmieniłaś mój los. Znamy się tak krótko a ja mentalnie czuję , że dałaś mi tak wiele szczęście . Chciałam Ci za to serdecznie podziękować .- powiedziała kobieta wskazując gestem dłoni na mężczyznę w podeszłym wieku . Był to brunet i pięknej burzy loków na głowie .
    -Chcielibyśmy - powiedział niskim głosem KTOŚ - Marina ? - zapytał szarmancko całując moją dłoń.
    Rozpływałam się na stojącą . Jego perfumy przyjemnie drażniły moje nozdrza , a gładki dotyk skóry przyprawił mnie o dreszcze .
    -Tak , a Pan to?-zapytałam zbierając resztę zdrowego rozsądku .
    -Orlanod , syn tej uroczej kobiety - powiedział czule całując czoło P.Katie .
    A więc to jest ojciec Zayna ?! Doskonale znałam tą twarz . Pamiętam ten dzień kiedy wraz z mamą napięcie czekałam na werdykt . 20.05 , gala oskarów i On . Sam . Szarmancko odbiera nagrodę i mówi skromne "dziękuję".
    -Tata Zayna?-zapytałam ... zalotnie? Sama nie wiedziałam co dzieję się z moim ciałem.     Mężczyzna podszedł do marmurowej ściany . Oparł o nią swoje doskonale wyrzeźbione ciało i z grymasem na twarzy odpowiedział : - Tak ten młodzieniec to mój syn .
     Nie rozumiałam reakcji "Orlanda" aczkolwiek nie powinnam wnikać w ich relację .
    -Skoro już się poznaliście- dokończyła P.Katie - to czas na małe podsumowanie.
    Patrzyłam na stojącą przede mną dwójkę i czekałam na jakąkolwiek reakcję .
    -Chciałbym Ci bardzo serdecznie podziękować za to , że opiekujesz się moją mamą - powiedział wyjmując z kieszeni swojego płaszcza kopertę o dziwo nie z pieniędzmi a z... zaproszeniem na weekend do Sydney .

    Byłam w tak wielkim szoku , że nie potrafiłam z siebie wydusić nawet głupiego "nie trzeba było". Patrzyłam na zaproszenie na którym widniało zdjęcie wspaniałego jachtu . Podziękowałam bardzo , ale to bardzo mocno za moją "nagrodę" i po chwili zapoznawczej dyskusji wszyscy wzięliśmy się do pracy . Wszyscy oprócz Zayna .
    -Zayna nie będzie?-zapytałam nie śmiało Orlando, przecież to jego ojciec.
    -Zayn zapewne pojechał bo Periie.-powiedział układając potrawę której nazwy nie jestem w stanie wymówić na białym talerzu .
    Jaką do cholery Perrie ?!Głęboko oddychając rozważałam wiele możliwości . Przecież ani P.Katie , ani Zayn nigdy nie mówili o tym , że jest ... jak by to ująć .. "wolny"?Moje usta przyjemnie drgały a ciało zalała fala zimnego potu . Tak bardzo chciałam wierzyć w to , że zjawi się tu za minutę , o tu dokładnie w tych drzwiach z kotem dla P.Katie , mnóstwem prezentów , podejdzie do mnie czulę całując zimny policzek i powie zwyczajnie dla mnie urocze "Hej".
    *3 godziny później, Wigilijna kolacja*
    Moje kasztanowe włosy delikatnie opadały na ramiona . Paznokcie pokrywał czerwony lakier , a twarz rozświetlał naturalny makijaż . Perfekcyjna kreska rysowana jakąś godzinę dodawała mi szyku . Zdecydowanie właśnie tak chciałam dziś wyglądać.

     Odkryte ramiona przykryłam czarną marynarką i uwalniając piękny zapach z flakoniku z perfumami udałam się na kolację .
    Powoli schodząc ze schodów wsłuchiwałam się w rozmowy prowadzone przy wigilijnym stole .
    -Tak też się bardzo cieszymy.
    Zayn . To był Jego głos . Wiedziałam , że przyjdzie , ale mimo to w duszy modliłam się , żeby tego wieczoru był sam .
    Przekraczając próg , z gracją weszłam do salonu . Czułam na sobie ich wzrok , lecz nie to mnie peszyło . Zayn z piękną blondynką siedzący obok siebie . Ona- promienna skóra oraz typowy banan na twarzy . On-jakiś taki smutny? Przygnębiony , okryty wstydem . Zdecydowanie tak . Na jego twarzy widniał wstyd .
    -Zapraszamy - powiedział Orlando odsuwając krzesełko od stołu . Tego wieczoru miałam siedzieć obok niego- Pięknie wyglądasz -szepcząc do ucha usiadł na swoim miejscu .
    Czułam się skrępowana . Czerwone rumieńce gościły na moich policzkach .
    -Z pewnością Marina dała by radę usiąść sama . To wolny kraj , może dałbyś Jej wybrać miejsce spoczynku ... Tato?- powiedział z pogardą w głosie Zayn .
    -Zajmuj się tym czym musisz , dobrze ... synku?
    Zayn chciał upokorzyć swojego ojca , ale to Orlando pokazał jego niedojrzałość podkreślając słowo "synku".
    P.Katie wygłosiła swoją uroczą mowę wigilijną , nie przedłużając oczywiście , bo jeszcze tego wieczoru miałam lecieć do Polski . Swoją drogą nie wiem jak znosiłam tak wielki stres bez tradycyjnego bólu brzucha.
    Każdy chwycił kawałek opłatka , i zaczął podchodzić do wybranej przez siebie osoby . Jako pierwszy podszedł do mnie Orlando . Ujął moją kruchą dłoń w swojej , i patrząc w oczy powiedział "Chciałbym życzyć Ci szczęścia , oraz dużo dużo miłości która będzie rozweselała każdy twój dzień Marino"
    Czule całując mój policzek odgarnął kosmyk włosów z mojego ramienia . Zaciągnęłam się jego zapachem mówiąc skromne "dziękuję". Życzyłam mu pogody ducha oraz tych wszystkich miłych przygód . Tak nie było w tym nic wyjątkowego , ale patrząc w oczy taty Zayna nie byłam w stanie wymyślić niczego racjonalnego .
    Następna w kolejce była moja ukochana staruszka . Pani Katie mocno mnie przytulając powiedziała do ucha "po prostu bądź" . Ze łzami w oczach powiedziałam "obiecuję , że będę już na zawsze" . Jak można zżyć się z kompletnie obcą osobą aż tak mocno ?! Możecie mi to wyjaśnić ? To dla mnie jakiś nie pojęty Hogwart.
    Czas na kobietę w lśniących blond włosach . No pięknie ... Zayna zostawiamy na koniec .
    -Szczęścia , myślę , że to będzie dla Ciebie najlepsze - powiedziała o dziwo szczerze . Czule mnie przytulając podeszła składać życzenia Pani Katie.
    Zayn niepewnie do mnie podszedł .
    -Nie wiem co powiedzieć - wydusił
    -Jesteś z Periie?- zapytałam przyjaźnie , a On chyba nie takiego pytania się spodziewał.
    -To otwarty związek , nic wielkiego. Chciałem Ci życzyć dużo miłości i szczęścia . Jesteś wspaniałą osobą i myślę , że w pełni na to zasługujesz - powiedział całując kącik moich ust . Jego wargi delikatnie musnęły lewą stronę moich ust . Zaszokowana całą sytuacją , ze łzami w oczach powiedziałam "Perrie to wspaniała dziewczyna , nie zepsuj tego" . Boże Marina idiotko coś ty najlepszego zrobiła ?!
    Kolacja przebiegała pomyślnie . Każdy zadowolony , bynajmniej tak miało wydawać się Pani Katie . Przecież to wszystko dla niej . Pierwsza gwiazda już dawno była na niebie . Ja dostałam swój prezent wcześniej , ale nie obeszło się bez ręcznie uszytego swetra Pani Katie , oraz ramek z naszymi zdjęciami na których widniałam Ja i ... Zayn ubierający choinkę .
    Wybiła 19 , a mój samolot odlatywał o 20.30 . Odnosząc stertę papierów dekoracyjnych do kuchennego kosza oparłam się o blat i wypiłam lampkę stojącego tam wina .
    -Chyba nie myślałaś , że puszczę Cię do Polski bez specjalnego prezentu ?
    Napięcie się odkręciłam i zobaczyłam stojącego w drzwiach Zayna . Podszedł do mnie bliżej i upewniając się , że nikogo nie ma ujął moje policzki w swoich ogromnych dłoniach .
    -Przepraszam za dziś - powiedział patrząc mi w oczy . Zaczęliśmy się nachalnie całować . Jego dłonie błądziły po moim ciele . Naglę z kieszeni swojego płaszcza wyjął pudełeczko przypominające pandę , mówiąc ciche "proszę".
     Ujęłam pudełko w dłoni i delikatnie je otworzyłam. Moim oczom ukazał się piękny pierścionek z sercem wykonanym z diamentu . Szybko włożyłam go na palec i spojrzałam w brązowe oczy chłopaka.
    -Co my w ogóle robimy ? W salonie siedzi Perri , ja za chwilę lecę do Polski a Ty ? zostajesz tu , z nią .
    -Chciałbym jechać z Tobą , ale...- i tu głos chłopaka przycichł bo do kuchni wszedł Orlando.
    -Marina gotowa do drogi ? - zapytał przepychając Zayna , tak by znajdował się jakieś 2 metry ode mnie .
    -Ja ją odwiozę - powiedział groźnie Zayn .
    -Nie ma takiej potrzeby synku . Pozwól ,że przy takiej pogodzie Marina powierzy swoje życie doświadczonemu i starszemu kierowcy - odparł Orlando podając mi mój płaszcz.
    Na twarzy Zayna pojawiło się zaszokowanie zachowaniem własnego ojca , ale nie byłam w stanie go obronić , nawet w własnej głowie . Byłam tak zdenerwowana . Czułam na palcu pierścionek . Kształt serca . A moje serce ? Odbiera mi jakaś chora sytuacja , która nie pozwala mi na bycie z Zaynem . Idiotko ! O czym ty w ogóle myślisz ? Przecież On nigdy nie powiedział , że chcę z Tobą być...
    -W takim razie ja pójdę się pożegnać - powiedziałam wiążąc na szyi szalik .
    Orlando chwycił moje walizki i wstawił je do swojego czarnego Land Rovera .
    Pani Katie wyściskała mnie najmocniej jak potrafiła i skrupulatnie sprawdziła czy wszystkie guziki od płaszcza zostały zapięte . Byłam jej małą wnuczką , i szczerze ? Bardzo mi to odpowiadało .
    Periie delikatnie mnie uścisnęła i życzyła mi szczęśliwej podróży oraz kazała pozdrowić rodziców .
    Nigdzie nie widziałam Zayna , więc postanowiłam wyjść , bo przecież nie mogę na niego dłużej czekać .
    Periie z Panią Katie zostały w salonie i wtedy na swojej szyi poczułam ciepły oddech chłopaka . Zayn czule pocałował moje czoło i kazał odezwać mi się od razu po powrocie . Z tym , że ja chyba nie chciałam do niego dzwonić . Nie czułam od niego tego bezpieczeństwa jakie wtedy czułam przed domem . Zawiódł mnie . On i Perrie to zgrany duet a ja nie chcę wywracać żadnego życia do góry nogami .
    Nie odwzajemniając pocałunku zatrzasnęłam za sobą drzwi zostawiając zaszokowanego Zayna w korytarzu białego domu .
    -Gotowa do drogi ? To zapinamy pasy - powiedział Orlando uroczo się uśmiechając .
    Siedząc w samochodzie rozmawialiśmy bez końca . O naszych zainteresowaniach , ulubionych artystach . Czułam się przy nim tak swobodnie i bezpiecznie . To zapewne przez tą różnicę wieku . Był moim tatą za którym bardzo tęskniłam . Tylko jeszcze wtedy nie wiedziałam , że obdarzenie Orlanda jakimikolwiek uczuciami to mój gwóźdź do trumny .
    Kiedy podjechaliśmy pod lotnisko , Orlando wystawił moje walizki i odprowadził mnie aż do samej bramki kontrolnej . Czule przytulając mnie na pożegnanie powiedział "wiesz ? Myślałem , że moja mama ma jakąś wybujałą wyobraźnie  , ale ty faktycznie jesteś magiczna" . Lekko się uśmiechnął i nie czekając na odpowiedź poszedł w stronę wyjścia.
    Uśmiechnęłam się sama do siebie , bo czułam jak mnie adoruję i obdarza swoim zainteresowaniem . To było wspaniałe uczucie . Z pewnością wyleciałam z Londynu bardzo szczęśliwa , i mam nadzieję , że kiedy wrócę będę równie zadowolona . Jednak przede mną jeszcze najgorszy z przygotowanych dla mnie sprawdzianów . Wejście do domu w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło ...

__________________________________________
Nie to nie jest Prima Aprilis <3 Dodałam rozdział i OBIECUJĘ robić to regularnie , ale może najpierw małe wytłumaczenie . Otóż bardzo długo szukałam natchnienia . Jakiegoś dobrego wątku i z pewnością stwierdzam , że znalazłam . Bardzo dziękuję wszystkim komentującym ostatni rozdział i dziękuję za już 93 obserwatorów <3 Kiedy już chciałam wrócić do pisania kolejnym powodem by zostawić was w niepewności było rozczarowanie które utwierdziło mnie w tym , że nie powinnam pisać bo po prostu się do tego nie nadaję . Nie wiem jak jest naprawdę , ale bardzo się ciesze , że zebrałam w sobie siły , których ostatnio miałam bardzo mało i wróciłam do was . Mam nadzieję , że nadal tu jesteście !
Marina M.

niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 7.

    Kiwnęłam głową na znak "Okey" , i poszłam do kuchni . Chwyciłam szklankę którą szybko napełniłam wodą . Zwinnym ruchem wyciągnęłam z kieszeni moich spodni saszetkę , z ostatnią pigułką tabletek , które jako nieliczne stworzenie na tym świecie potrafiły trzymać moje nerwy na wodzy . Wiecie , w jakiejkolwiek kontroli . Jeden szybki ruch , kilka głębszych łyków i po sprawię . Oparłam swoje ciało o kuchenny blat i czekałam . Czekałam na moment w którym moje serce zacznie równomiernie bić . Byłam tak zestresowana faktem , że Zayn będzie nocował ze mną pod jednym dachem , że chyba modelki Victoria Secret nie stresuję się tak bardzo faktem przytycia po ciąży . Swoją drogą , wiem , idiotycznie porównanie , ale nie spodziewajcie się niczego więcej od umysły siedzącego ładne parę godzin , w siedzibie magazynu skupiającego się tylko i wyłącznie na np. różnorodnych odmianach okularów Prady .
    Tego wieczoru postanowiłam uciec od problemu najdalej jak się da . Wybrałam swój pokój , który w tym momencie był odskocznią od tego co działo się w głowie Malika.
*Pokój Mariny . Około 23*
    W radio rozbrzmiewał mój ukochany Skrillex [KLIK] . Leżałam na swoim łóżku i wpatrywałam się w ekran telefonu . Czekałam i w sumie sama nie wiem na co . Może po prostu tapeta przedstawiająca obejmujących się , wspaniale zakochanych ludzi którzy mnie stworzyli była pociągająca ? Tak pociągał mnie fakt , że mam tak wspaniałych rodziców .
A silent heart ticking under the ground /Ciche serce bije pod ziemią
Taking the weight from which has yet to be found/Dźwigając ciężar, w którym się jeszcze nie odnalazło
If you can hear me now why don't you recall?/Jeśli mnie teraz słyszysz, to dlaczego nie odpowiesz? 
I was the one who cared after all/Byłem jedynym, któremu zależało mimo wszystko
    Wyciągnęłam ze swojej torebki paczkę papierosów . Chwyciłam jednego i zapaliłam go , wkładając końcówkę papierosa w centrum ognia , które utworzyła świeczką o zapachu miodu .
    Jeden głębszy oddech . Kurcze , minęło sporo czasu odkąd ostatnio paliłam .
    Wypuściłam powoli dym z ust , zanurzając usta w szklance wody . Chciałam jakoś likwidować ten zapach który od zawsze mnie drażnił .
    Leżałam na dywanie wpatrzona w sufit dopalając resztkę papierosa . Dotknęłam prawą ręką swojego uda .Trzymałam na nim swoją dłoń dosyć długo . Chciałam , po raz pierwszy od dłuższego czasu chciałam żeby ktoś mnie dotknął . Rządzę jakiejkolwiek bliskości rozpalał we mnie fakt , że tuż za ścianą jest człowiek , który być może , jest w stanie ofiarować mi trochę ciepła . Co ja gadam ?! On jest w stanie to zrobić . Przecież przekonałam się o tym na własnej skórze , wtedy przed domem .
    Wstałam z dywanu , i patrząc na swoje dłonie . Na siebie . Przypominając sobie piosenkę którą słyszałam uświadomiłam sobie ... że nie będę go ranić moją obecnością i po prostu położę się spać .
*8.00 Pokój Mariny*
    Rano obudził mnie sms , który dostałam od redakcji . Napisali mi , że koniecznie muszę stawić się u nich od razu po świętach . Oczywiście nie mogłam już zasnąć dlatego cicho zeszłam do kuchni , po szklankę wody , która była mi potrzebna do wiadomych względów . Mój dzień nie mógł obejść się bez chociaż jednej tabletki . Kiedy weszłam pewnie do kuchni moim oczom ukazała się pięknie ułożona fryzura , biały t-shirt oraz spodenki koszykarskie . Tak to by było na tyle . Speszona patrzyłam na Zayna kompletnie nie wiedząc co powiedzieć .
    -Cześć - powiedzieliśmy w tym samym czasie .
    Mulat dokładnie oglądał moje krótkie szorty oraz dekolt , który siłą rzeczy był widoczny .
    -Wyspałeś się - spytałam , starając za wszelką cenę nie patrzeć w stronę jego klatki piersiowej .
    -Tak , wiesz fajnie spać tam gdzie spędziło się całe dzieciństwo
    Lekko uśmiechając się , wzięłam szklankę wody i udałam się do salonu . "Skakałam" po kanałach w poszukiwaniu czegoś sensownego .  Jak zwykle trafiło na Fashion TV. Oglądałam pokazy mody , z brzydkimi modelkami w roli głównej . Po chwili moja prawa ręka poczuła przyjemne ciepło . Kiedy odkręciłam się , zobaczyłam Zayna siadającego przy mnie , zajadającego się wczorajszym omletem . Na sam jego dotyk mocno się przestraszyłam , a moje ręce pokryła tak zwana gęsia skórka . Chciałam się odezwać , ale mój język blokowało jedne wielkie duże "coś". Na szczęście chłopak wyczuł nie zręczną sytuację między nami i zaczął drążyć ze mną temat , o zbliżającej się wigilii . Tak to już za dwa dni . Ostatecznie ustaliłam z nim , tą samą wersję , którą ustaliłam z Panią Katie , czyli najpierw wigilia w Londynie , a potem w Polsce .
    Po minie Zayna widziałam , że coś mu nie gra , i powoli zaczyna domyślać się , czemu przeprowadziłam się do Londynu . Wiedziałam jednak , że jego myśli idą w złym kierunku , a do pełni nieszczęścia brakowało mi jego rozmowy z Panem Louisem .
    Wstałam z kanapy i odstawiając swoją szklankę do kuchni szybkim krokiem poszłam na górę . Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w :

    Cały poranek zastanawiałam się , gdzie podziała się Pani Katie .
    -Zayn nie wiesz , gdzie podziała się Pani Katie ? - zapytałam wsuwając nogę w buty .
    -Spotkanie miłośników kotów i te sprawy , wiesz spacery , podziwianie kotów - powiedział nie zwracając na mnie uwagi , co sumą rzeczy mi nie przeszkadzało , bo nie musiałam cierpieć patrząc na jego twarzy , oczy .
    -Kot ! Kot kot kot ! -zaczęłam piszczeć jak oszalała i szarpałam Zaynem , który zaczął dławić się kawałkiem piernika .
    -Oszalałaś ? Wiem , że mnie nie lubisz , ale , że od razu śmierć ? Gdzie ty widzisz tego kota ? - powiedział wycierając załzawione oczy , co było wynikiem kilku sekundowego krztuszenia się .
    -Ja ciebie nie lubię ? - powiedziałam klepiąc mulata w plecy -nie mogę cię lubić - dodałam nieco ciszej .
    Zayn szybko się uspokoił i w końcu , od dłuższego czasu spojrzał mi w oczy unosząc jedną brew ku górze .
    -Jak to nie możesz ? - zapytał zdziwiony .
    -Kupimy Pani Katie kota ! Na wigilię - powiedziałam ignorując jego pytanie .
    Zayn zaczął zbliżać się do mnie . Po kilku krokach poczułam jego oddech na swoim czole . Podniosłam wzrok i zaczęłam ponownie tonąć . W jego oczach rzecz jasna . Jak zawsze .
    -Co ty robisz ? - zapytałam przygryzając dolną wargę .
    -Próbuję , chcę rozpocząć coś , przed czym ty cały czas się bronisz - odpowiedział chwytając mnie w pasie i lekko przysuwając moje ciało do siebie .Czułam jego oddech na swoich wargach .
    -Co jeśli ja chcę , lecz nie mogę tego rozpocząć ? - zapytałam już czując jego wargi na swoich , ponieważ wątpię czy dzieliły nas chociaż 3 milimetry .
    -Pozwól , że to ja zadecyduję - odpowiedział ujmując moje zimne policzki w jego dużych rozgrzanych dłoniach .
    Delikatnie przygryzł moją dolną wargę , na co lekko syknęłam . Po kilku sekundach nasze usta stały się jedną całością . Zayn włożył w ten pocałunek tak wiele ciepła i uczucia , że za nic w świecie nie chciałam go przerywać . Chciałam tak trwać , w jego objęciach , nie czekając na nic. Ciesząc się chwilą i tym , że spędzam ją z Zaynem .
    Delikatnie odsunęłam się od Niego i dotykając ręką swoich ust powiedziałam :
    -Musimy porozmawiać o prezencie dla Pani Katie - powiedziałam uśmiechając się .
    Chłopak tylko się zaśmiał , i cały dzień spędziliśmy na przeszukiwaniu internetu . Po godzinie czytania ofert trafiliśmy na naszą "perełkę" . Zayn ma ją jutro odebrać , a ja w tym czasie zajmę się porządkami domowymi z Panią Katie.
*11.00.Dom Pani Katie.*
    Wczoraj cały dzień szukałam z Zaynem wigilijnego prezentu dla Pani Katie . Jeśli chcecie wiedzieć to w ogóle nie rozmawialiśmy o tym co stało się rano . Kiedy tylko nasze oczy się spotykały , obdarowywaliśmy się szczerym i zawstydzonym uśmiechem .
    Pani Katie wróciła do domu około 20 . Jeszcze tego samego dnia ustaliłyśmy harmonogram oraz plan działania na dzisiejszy dzień , ponieważ jutro wigilia .
    Spędziłyśmy z Panią Katie dobre 4 godziny na lepieniu pierogów . Dziwne bo kobieta nigdy nie słyszała o Polskim przysmaku , także tegoroczna wigilia będzie z Polską nutką .
    Kiedy staruszka opadła z sił , dokończyłam pieczenie ciasta , i po odprowadzeniu jej do sypialni zadzwoniłam do Zayna , żeby dowiedzieć się co z naszym kociakiem.
    Okazało się , że Zayn dostarczy go pod choinkę przed samą wigilią . Oczywiście nie chciał zdradzić mi , chociażby koloru naszej kotki . Zabawa w świętego mikołaja coraz bardziej mu odpowiadała. Po męczącym dniu wzięłam długą kąpiel wykonałam tradycyjny już telefon do rodziców . Po godzinnej prawie rozmowie , z wielkim żalem , pożegnałam moich Polskich wariatów i zabrałam się za czyszczenie swoich ząbków .
    Kiedy przykryłam swoje mokre nogi kołdrą , i zabrałam się za penetrowanie internetu , moje oczy prawię wypadły , ze swojego miejsca . Twitter Louisa mnie powalił :

      Próbowałam wmawiać sobie , że przecież jest milion dziewczyn których imię zaczyna się na M. Jednak 2 nieodczytane sms rozwiały moje wątpliwości . Jeden z nich był od Louisa :
    "Przepraszam to w tej sytuacji za mało."
    Drugi zaś od Zayna brzmiał tak :
    "Już teraz wszystko wiem . Tomlinson zachował się jak idiota . Przepraszam Xxx"
    Taaak , ten dzień mogę zaliczyć do udanych .
_______________________
No to by było na tyle ;)
Cieszę się , że nadal jesteście . Mam wolniejszy tydzień , wiecie co to oznacza ;)

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 6 .

    Wyszedł . Na dobre wyszedł . Wraz z zamknięciem przez Niego drzwi , Ja zamknęłam coś nieodwracalnie . P.Katie patrzyła na mnie niezrozumiałym wzrokiem . Wpadłam w jakąś dziurę . Teraz jej  słowa są decydujące . Teraz tylko ta 60 letnia kobieta jest w stanie w jakikolwiek , nawet minimalny sposób sprawić , bym na nowo zaczęła przyswajać definicję "szczęścia" . Kobieta przybliżyła się do mojej sylwetki opartej o łóżko stojące na środku sypialni . Ujęła moją dłoń w swojej , pokrytej pomarszczoną skórą . Popatrzyłam na kobietę by następnie zwrócić wzrok na nasze splecione palce . To było niesamowite . Patrząc na nasze dłonie widziałam dwie odrębne historię . Jedną , P.Katie . Historię dopełnioną , przeżytą w stu procentach . Historię bólu i rozpaczy jak i ogromu szczęścia i dumy . I moja . Taka gładka , lecz pomimo młodego wieku zapełniona po brzegi historiami o których inni nawet nie śnili . Tymi dobrymi jak i tym złymi i odrażającymi . Jednak myślę , że nasze obydwie dłonie pasowały do siebie wprost proporcjonalnie . Obydwie lśniły podobnym blaskiem , niestety u mnie ten blask chował się za niewidzialną chmurą rozpaczy i tęsknoty . Tęsknoty za zapachem beztroski i dotykiem spokoju .[KLIK]
    Kobieta mocno zacisnęła nasze dłonie i spokojnie tonąc w moich brązowych tęczówkach powiedziała :
    - Człowiek jest przerażającą istotą , mnóstwo żartów , wyborów... - na chwilę ściszyła swój ton głosu by po kilku sekundach ciszy kontynuować- i list , a możemy przeczytać tylko kilka z nich i niekoniecznie tych właściwych . Może to co stało się wczorajszego dnia , nie jest listem który powinien trafić w twoje ręce , i może czas zawalczyć o list w którym ukazana jest historia szczęśliwej kobiety . Kobiety która jest bardzo silna i umie walczyć . Musisz tylko dostać go w swoje ręce . Nawet jeśli walka będzie zacięta . Masz do tego prawo kochanie - podkreśliła , głaszcząc mój mokry od słonych łez policzek .
    Wewnętrznie czułam emanujące zrozumienie ze strony kobiety . Wiedziałam , że rozumie , że dokładnie wie co w tej chwili czuję , mimo tego , że nie wie co przeżyłam .
    Wtuliłam się mocno w wełniany sweter okrywający ramie staruszki , i uwalniając kolejne łzy milczałam . Milczenie było w tym wypadku najlepsze . Czasami zawodzimy się na ludziach . Czasami nas zaskakują . Ale naprawdę nigdy ich nie poznamy... Dopóki nie posłuchamy tego , co jest w ich sercach . Czemu do jasnej cholery nikt , poza moją ukochaną 60 letnią ulubienicą nie chcę wsłuchać się w melodię mojego serca?
    Jagodowy zapach płynu do płukania Kobiety wprawił mój mózg w bardzo melancholijny stan sprzyjający myśleniu . I zastanawia mnie jedno . "Tak cholernie chciałbym Ci pomóc". Czemu nie zrobił tego dzisiaj? Może my wszyscy dajemy bezkrytycznie część naszych serc tym , którzy twardo myślą o nas w ten sposób?
    -Bardzo Pani dziękuje , za wszystko , naprawdę - powiedziałam wiedząc , że to ten moment . Moment w którym moja tajemnica powinna ujrzeć światło dzienne -To się stało na początku grudnia...- powiedziałam niepewnie .
    Po usłyszeniu całej historii z oczu P.Katie popłynęła fala łez . Mocno ścisnęła moją dłoń i wpatrywała się w moje oczy jak gdyby chciała mi powiedzieć , że strasznie jej przykro , ale język właśnie zaplątał się w tradycyjny supeł wykorzystywany w sytuacjach w których po prostu nie wiemy co powiedzieć .
    Tego dnia długo rozmawiałyśmy . Bardzo długo . Między innymi o tym jak sobie poradziłam , jak radzili i nadal radzą sobie z tym moi rodzice . Zastanawiacie się , czy powiedziałam P.Katie o spotkaniu z Louisem ? Oczywiście , że tak . Jak inaczej mogłam wytłumaczyć jej moje zachowanie , moje karygodne zachowanie w stosunku do jej wnuczka .
    Ta rozmowa strasznie nas zbliżyła . To co podobało mi się najbardziej to spokój którym emanowała P.Katie podczas słuchania mojej całej historii . Obawiałam się sytuacji , w której mówię kobiecie o zaistniałym incydencie z Louisem , a Ona natychmiast podskakuję i jak oparzona krzyczy "Musisz wszystko powiedzieć Zaynowi" . Nawet gdybym miała mu to mówić , to po co ? Przecież nie mamy względem siebie żadnych zobowiązań . Przecież ja nic nie czuję . Nie czuję . Mój mózg jeszcze parę razy przyswoił sobie tą krótką definicję , by następnie wysłać wszystkie spostrzeżenia na temat zaistniałej sytuacji mojemu sercu .
    Pomijając wszystkie fakty , to przecież Louis miał rację . Ja . Ja taka nieczysta , nie dobra i nie zasługująca na coś dobrego , nie mogę wchodzić w brudnych butach w idealnie poukładane życie młodego gwiazdora . Przecież to nie dorzeczne . Jeszcze znajdę swoją miłość . Znajdę prawda ?
    Po leniwym i pełnym emocji dniu wybrałyśmy się z P.Katie na spacer po pobliskim parku . Lekarz zalecił kobiecie długie przebywanie na świeżym powietrzu . Wzięłam staruszkę pod rękę i ubrane w ciepłe pikowane kurtki zaczęłyśmy iść przed siebie .
    Wybiła już 20 , a chłodny wiatr wywołał nieprzyjemne rumieńce na naszych policzkach , dlatego też przyspieszyłyśmy tempo i udałyśmy się do naszego ciepłego schronu zwanego domem .
    Po wypiciu gorącej herbaty pożegnałam staruszkę ciepłym uściskiem i udałam się do swojej sypialni . Oczywiście po przekroczeniu progu mój telefon zaczął swoje cowieczorne wariację , które wywołane były mnóstwem połączeń z Polski . Raport był już zdany , uściski od całej rodzinki przekazane , więc to chyba dobra pora na kąpiel . Skoro szanowny pan Louis pokrzyżował moje plany , to szukanie pracy odkładam na jutro .
    Wykąpana i ubrana w moją pidżamę otuliłam swoja ciało ogromną kołdrą i myślałam . Myślałam nad pracą , nad rodzicami , nad Panią Katie . Nagle moje ciało oblała fala gorąca . Szybko podniosłam się z łóżka i powędrowałam w stronę białych drewnianych drzwi balkonowych . Oparłam swoje bezładne ciało o zimną metalową ramę i stało się . Moim oczom ukazało się miejsce w którym widziałam cień . Cień dwóch postaci , które rozpoznałam po dokładniejszym przyjrzeniu się . Widziałam siebie i Zayna w miejscu w którym pierwszy raz poczułam jego zapach i ciepło . Jego chwilową troskę . Nie zorientowałam się kiedy moje ciało zaczęło dygotać z powodu śniegu pod moimi gołymi stopami .
    Zegar pokazywał 01.56 . Chwyciłam telefon i wpatrywałam się w nazwę "Zayn M." . Po jaką cholerę ? Nie wiem . Szczerze nie wiedziałam . Wiedziałam , że chcę zapomnieć o tym niefortunnym posunięciu z jego strony (patrz.scena przed domem P.Katie.). Chciałam ... pragnęłam tylko , żeby wiedział ... że przepraszam .
    *10.30. Kuchnia domu Pani Katie*
    -Zdecydowanie parmezan dodaję słonawego posmaku - odpowiedziałam kobiecie kosztując jej śniadaniowego omleta .
    Szybko zjadłam śniadanie i z zawrotną prędkością pobiegłam do swojej sypialni odziać swoje ciało w jakieś ciepłe i zarazem dobrze wyglądające ubrania :
    Owijając szal wokół swojej szyi i dopinając ostanie  guziki mojego beżowego płaszcza przekręciłam kluczyk w drzwiach . Pożegnałam się z Panią Katie i ruszyłam do walki Marina vs wredni pracodawcy .
    Taksówkarz przyjechał po mnie i po 30 minutach byłam pod ekskluzywnym budynkiem . Byłam z niezłym szoku , zważając na fakt , że przecież to budynek rekrutacji i jeszcze bardziej dziwił mnie fakt , że mogą sobie pozwolić na szklany budynek , ale przecież to Londyn , niebo a ziemia jeśli chodzi o rozpadające się , Krakowskie budynki .
    Przemiła blondynka po przeczytaniu mojego SV które jak na 17 letnią dziewczynę miałam bardzo bogate uśmiechnęła się nieznacznie i wręczyła mi wizytówkę .
    Pojechałam pod podany adres . Moja reakcja ? Pierwsze 10 minut to zachwyt , że widzę redakcję VOGUE , a drugie 10 to przyswajanie faktu , że pomyliłam adresy .
    Taksówkarz dokładnie tłumaczył mi , że właśnie ten adres znajduję się na wizytówce . Okey , postanowiłam iść za radą pana przed czterdziestką i wejść do wieżowca .
    -Proszę kierować się do ostatnich drzwi na lewo , tam zapozna się pani z formularzem który należy wypełnić a potem przejdziemy do rozmowy .
    *Droga powrotna do posiadłości Pani Katie.*
    Spotkanie trwało od godziny 11 do 17 . Jestem padnięta i wycieńczona . Tysiące osób zajmujące się papierkową robotą wypytywały mnie o znanych projektantów oraz trendy na nadchodzącą jesień . Teraz łudzę się , że oddzwonią bo miesięczna stawka nie była mała .
    Kiedy już chciałam wejść do domu z nadzieją spokojnego odpoczynku zobaczyłam znajome auto zaparkowane w pobliżu garażu . O cholera . To Zayn . Jak ja mam mu się teraz pokazać ?
    "Spokojnie Marina , Zachowaj się dojrzale" .
     Pierdolę dojrzałość nie wejdę tam . Idę się przejść i będę siedziała w tym parku tak długo jak tylko się da .
     Mijały sekundy , minuty .... godziny . Myślałam , że zamarznę . Musiałam wracać .
     *Posiadłość Pani Katie*
    Uff . Samochodu nie ma . Przekroczyłam próg domu cała zmarznięta .
    -Jestem ! - krzyknęłam .
    -Cześć - powiedział .... Zayn ?!
    Ale jak to ? Nie było samochodu ! O nie ...
    Chłopak widząc moją zdezorientowaną minę spokojnie mi oświadczył :
    -Zostaję na noc .
    Zakłopotana zerknęłam na Panią Katie , jednak ta tylko posłała mi niemrawe "Przepraszam" .
________________________________
Rozdziały będą dodawane w Soboty , ponieważ szlaban na korzystanie z sieci robi swoje .
Dziękuje za wszystkie komentarze i trzymajcie kciuki za moją wakacyjną wyprawę . Wiem , że to wcześnie , ale jednak 400 km pociągiem to wyzwanie na które chce przygotować swój umysł już teraz :)
Marina M.
    

   
   

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 5.

    Dokładnie prostując swoje kasztanowe włosy moje oczy mimowolnie spoglądały w lustro znajdujące się na przeciwko mnie . Patrząc na moją sylwetkę odbijającą się w lustrze , zaczęłam spostrzegać , że jest Ona jakaś inna . Była inna , ale było za wcześnie na określanie tego , czym ta inność jest spowodowana .
     Uświadomiłam sobie , że nie mogę żyć przeszłością , i że metka z dopiskiem "zgwałcona" zaczyna mnie uwierać . Zaczyna cholernie drażnić mój czuły punkt powoduję otarcia , które będą się długo goić . To samo robiłam ze swoim życiem . Ta cała sytuacja bardzo mnie męczyła , ale nie potrafiłam się jej pozbyć , a rany które zadaję sobie teraz , będą miały nieodwracalny skutek w przyszłości .

    Ale przecież to ja tu jestem pilotem , i to ja muszę w końcu przejąć stery . Muszę zacząć panować nad sytuacją , i zmierzać do obranego celu , który w tym przypadku był na wyciągnięcie ręki . Szczęście znajdowało się tak cholernie blisko . Pytanie czy to szczęście chce mnie bliżej poznać ? Czy będzie chciało zagościć u mnie na dłużej ? 
    Koniec . Moje włosy były już idealnie proste . Po kilku minutach wybrałam strój , który mam nadzieję odzieli moje drobne ciało od 5 stopniowego mrozu :
     Mój organizm szykował się na bardzo długą i męczącą walkę , otóż Ja w połączeniu z centrum handlowym zapełnionym drobiazgami o przeróżnej tematyce , to mieszanka wybuchowa .
    Dopinając guzik od jeansów moja noga zaczęła niebezpiecznie drżeć . Jeżdżąc ręką po spodniach wyczułam miejsce , w którym znajduję się urządzenie wydobywające te przedziwne wibrację .
    Moje oczy przyglądały się wyświetlaczowi i były zapewne najbardziej zdziwionymi  brązowymi tęczówkami na całej kuli ziemskiej.
    I pewnie nie było by w zwykłym sms nic dziwnego gdyby nie fakt , że był on od Louisa. Louisa Tomlinsona :
    "Musimy poważnie porozmawiać . Bardzo poważnie .Louis T."
     "Nie rozumiem , o jakim poważnym temacie mielibyśmy rozmawiać ." Odpisałam oschle , tak samo jak nadawca . Niestety nie otrzymałam odpowiedzi . 
    Zdziwiła mnie ta cała sytuacja , i nurtował mnie brak odpowiedzi na zadane przeze mnie pytanie  , lecz radość z kupowania wigilijnych prezentów wzięła górę i szybko zapomniałam o całym zdarzeniu .
    Zakupy trwały w najlepsze . Miałam już gotowe prezenty prawię dla całej rodziny , P.Katie ....Zayna . Kiedy opuszczałam ostatni już sklep na mojej liście drogę zatarasował mi mężczyzna , którego twarz nie była mi obca. No tak , Louis ...
    Chłopak mocno chwycił mój nadgarstek . Czułam jak moja skóra delikatnie się zapada , a na miejsce jej śniadego koloru wchodzi zaczerwienienie . Spojrzałam na niego z przerażeniem i zapytałam :
    -Co ty robisz ?
    -Zayn to mój kumpel i nie pozwolę na to , żeby szlajał się z dziwką z Mafii . Myślisz , że nic o Tobie nie wiemy ? Każdy się przekonał jaka naprawdę jesteś . Odwal się od nas i nie sprowadzaj na nas kłopotów . Zrozumiano ? - powiedział chłopak mocniej ściskając mój nadgarstek .
    -Tak-odpowiedziałam niemrawo , ledwo słyszalnym głosem .
    -Cieszę się , że się rozumiemy - powiedział Louis puszczając gwałtownie moją rękę .
    Stałam w wejściu sklepu , zalana falą emocji której nie mogłam opanować . Szybko wybiegłam przed budynek i zadzwoniłam po taksówkę . 
    Kierowca zjawił się w kilka sekund . Szybko wsiadłam do czerwonego pojazdu i kazałam jak najszybciej przetransportować mnie do mieszkania P.Katie .
    Nigdy się tego nie pozbędę . Nigdy . Już zawszę będę tak nieczysta , taka brudna , taka ... bezwartościowa . Jestem zwykłym śmieciem . "Jesteś nic nie wartym śmieciem" . Te słowa powtarzałam przez całą drogę . I co z tego , że jeszcze kilka godzin temu myślałam inaczej ? Starałam się myśleć inaczej . Tak strasznie chciałam o tym zapomnieć .[KLIK]
    Pamiętam to bardzo dokładnie . Każdy gest , każdy ruch , każde słowo . Jeden trzymał bardzo mocno moje ręce , bardzo mocno . Drugi rozerwał moją koszulkę na strzępy . Położył swoje ogromne ręce na moich plecach i to samo zrobił z biustonoszem .  Z moich oczu zaczęły lecieć łzy , jedna po drugiej , dosłownie przepychały się w moich oczach . Kiedy ON zobaczył moją reakcję podniósł gwałtownie rękę i wkładając w to całą siłę , uderzył mnie w twarz by następnie powtórzyć czynność jeszcze wiele , wiele razy . Czas się zatrzymał , leciał tak strasznie wolno . Ich ręce były na całym moim ciele , na każdym jego milimetrze . Były takie zimne . Takie niedelikatne . Bicie było ich fetyszem , afrodyzjakiem . Robili to wiele razy , ale w tej chwili wolałam być bita , niż doznać tego co za chwilę miało się zdarzyć . Jeden z obskurnych facetów puścił moje dłonie i zaczął rozpinać moje spodenki . Zaczęłam się szarpać , prosić żeby tego nie robili . Błagałam , tak długo błagałam ! Modliłam się , żeby w tym momencie rodzice wrócili do domu . Niestety . Dostałam serię bolesnych ciosów , kolejną serię .Poczułam ostry ból , najpierw raz , potem kilka . Wiedziałam , doskonale wiedziałam co się właśnie działo . Nie chciałam na to patrzeć . Przygryzłam dolną wargę , ale nie z przyjemności , oczywiście , że nie . Z odrazy i bólu jaki odczuwałam . Chciałam umrzeć .
    Wręczyłam taksówkarzowi banknot i zalana łzami weszłam do domu . Rzuciłam wszystki zakupy i poszłam na górę . Tak strasznie chciałam zniknąć . Nie widzieć już siebie , nic nie czuć . Przecież On tak naprawdę o niczym nie wie . To zwykłe głupstwo . Jak on miał czelność zniszczyć to co tak konsekwentnie budowałam od początku przyjazdu do Londynu . Nie jestem w żadnej mafii . Jak to brzmi ... przecież , ja ... to nie moja wina . 
    Mój tata jest trenerem Polskiej reprezentacji piłki nożnej . Kiedy wrócił pewnego wieczoru do domu powiedział mamie , że będziemy mieć kłopoty . Został posądzony o podawanie dopingu piłkarzom , i ten doping rzekomo miał kupować u międzynarodowej maffi dopingowej . Został w to wkręcony a cała sprawa została wyjaśniona . Niestety , tata zeznawał przeciwko zorganizowanej przestępczości . Ona sam , przeciwko kilku tysięcznej armii osób pozbawionych jakichkolwiek uczuć . I za to wszystko obrywam Ja .
    Ocierając łzy oparłam głowę o nocną szafkę i wpatrzona w rodzinne zdjęcie powiedziałam sama do siebie :
    -Gdybyście tu byli . Tak strasznie chciałabym , żebyście teraz tu byli .
    Nie chciałam żadnej gwiazdki , nie chciałam niczego . Chciałam się wyłączyć . Przegrzebałam całą walizkę i znalazłam . To co zawsze zabierało mnie na kilka godzin z tego mało emocjonalnego świata . Tabletki nasenne . Jedna , druga , piąta . Śpię . Jest dobrze . Jest bardzo dobrze ...
***
    Okropny ból głowy zmusił mnie do wstania . Mój telefon nieustannie dzwonił . Mama , Zayn , Mama , Zayn . Czego On właściwie chcę ? Zadawanie się z "dziwką z mafii" tylko mu zaszkodzi . A ja nie chcę mu szkodzić .
    -Puk puk . Mogę wejść ? - usłyszałam znajomy głos .
    -Proszę - powiedziałam przecierając moje spuchnięte oczy .
    W drzwiach zobaczyłam sylwetkę P.Katie . Kobieta była przejęta moim widokiem i nagle zapytała :
    -Co się stało ? Ktoś ci coś zrobił ? - zaczęła zasypywać mnie milionem pytań .
    -Czy patrząc na mnie można wnioskować , że jestem straszną osobą ? - wypaliłam bez chwili namysłu .
    Kobieta była bardzo zszokowana moim pytaniem i szybko odpowiedziała :
    -Co ci do głowy przyszło głuptasie . Jesteś piękną i mądrą dziewczyną . Kto Ci takich głupot naopowiadał ? - zapytała z nadzieją uzyskania odpowiedzi .
    -Nikt . Takie moje rozmyślenia . - dopowiedziałam bez emocji .
    P.Katie wiedziała , że nie mówię jej całej prawdy . Wstała i powiedziała :
    -Masz gościa - wskazując na drzwi w których stał Zayn .
    No tak jeszcze tego mi było trzeba  . Ckliwej rozmowy .
    -Musisz mi coś wyjaśnić - powiedział oschle .
    Koniec . Pas. Po prostu wszystkie moje zahamowania puściły .
    -Nie ! - wykrzyczałam . - nikomu nie muszę niczego tłumaczyć rozumiesz ? Nikt nie musiałby wiedzieć , ale uparłeś się żeby mi pomóc ? To proszę ! Masz prawdę - i już chciałam wykrzyczeć mu wszystko . Powiedzieć całą prawdę kiedy mocno ugryzłam się w język- Prawda jest taka , że nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego - powiedziałam ciszej .
    Nie chce ? Nie mogę ...
    Zayn patrzył na mnie pretensjonalnym wzrokiem . Jego oczy były zaszklone . Wyszedł . Po raz kolejny wyszedł . To moja wina , znowu . To ja jestem pustą szklanką , bez żadnego wypełnienia.
    LOUIS . To imię zrobiło mi tatuaż . A tatuażu nie da się usunąć ...
___________________
Piszcze propozycję na dalsze losy bohaterki .
Komeentujcie , bo w porównaniu do innych blogów jesteśmy słabi :)
Dziękuje za wszystkie wejścia , obserwatorów i za komentarze :D
Naprawdę , to wszystko bardzo motywuję .
Obiecałam sobie , że odpowiem na wszystkie komentarze napisane pod tym rozdziałem , więc komentujcie , odpowiem na WSZYSTKIE :)
Szczególne pozdrowienia jak zawsze zresztą dla Kai (to pozostało nie zmienne) .Dziękuję , że obydwie nastraszyłyśmy się do takiego stopnia , że napiszę milion rozdziałów żeby nie usnąć :D
Pozdrowienia dla Ewy FEFY z bloga : http://fefa-opowiadaniaoonedirection.blogspot.com/ :) Będzie nowe opowiadanie także czytamyyy :D
Wielkie dzięęęki dla autorki tego bloga :  http://truefriendshipandmaybelove.blogspot.com/p/lista-ulubionych-blogow.html za wpisanie moich wypocin do polecanych :D Wchodzimy i obseerwujemy :D
Pozdrowienia dla Pani z : http://harrystylesismydrug.blogspot.com/ . Dziękuje za polecenie bloga na ASKU . :D
szczególnie buziaki dla zawsze komentujących ;***
Marina M.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 4 .

    Kiedy brązowe tęczówki chłopaka zetknęły się razem z moimi , momentalnie opuścił wzrok , a bliżej nie znany mi głos dobiegający z wiszących przy suficie pomieszczenia głośników zaczął zapowiadać występ zespołu . Zespołu którego kompletnie nie znałam , przepraszam , miałam nie znać . Znałam jego namiastkę , jakąś część , dla innych ważną dla jeszcze innych najważniejszą .[KLIK]
    Do ostatniej chwili chciałam wmawiać sobie , że melodia którą słyszę wcale nie jest melodią którą słyszałam wtedy w samochodzie Zayna . Jednak mój mózg nie opracował do perfekcji funkcji wmawiania sobie czegoś , co nie jest zgodne z prawdą .
    Piosenka się skończyła , a chłopcy szybko zeszli z krzeseł i zaczęli podpisywać plakaty , bluzki i inne stringi piszczącym dziewczynom .
    Postanowiłam chwycić swoją torebkę i zamówiłam taksówkę . Czekając przed budynkiem poczułam na swoim ramieniu ciepły oddech . Odwróciłam się napięcie i zobaczyłam Zayna wraz z 5 poznanymi mi już wcześniej twarzami .
    -Chciałem Ci przedstawić chłopaków. -powiedział zestresowany chłopak .
     Na mojej twarzy malował się grymas i nie zadowolenie , ponieważ byłam zawiedziona , że On jak i P.Katie mogli mnie okłamać , w dodatku patrząc mi prosto w oczy . Rozumiem chcieli mi zrobić niespodziankę , ale jak już wiecie , albo może i nie , nie toleruję kłamstwa , nawet jeśli ma mnie ono ochronić lub uszczęśliwić .
    Na słowa Zayna sztucznie się uśmiechnęłam , tak , że doskonale wyczuł moje nastawienie do niego .
    -Hej... Harry jestem , miło mi . - powiedział chłopak w doskonale ułożonej burzy loków na głowie, całując przy tym moją rękę .
    -Nie trzeba tak oficjalnie - powiedziałam ze szczerym uśmiechem -Marina , mi też miło Cię poznać .
    Cała czwórka po kolei się przedstawiała . Kiedy już zakończyliśmy ten niezręczny moment , Zayn niespodziewanie powiedział :
    -Dobra to ja was zostawiam , umówiłem się o 19 i muszę lecieć . Do zobaczenia - rzucił na pożegnanie i jak gdyby nigdy nic poszedł sobie z ochroniarzami do tylnego wejścia zostawiając mnie z 4 nie całkiem obcych mi mężczyzn .
    -Świetny występ , naprawdę , ogólnie doskonałe nagłośnienie  , wszystko się doskonale komponowało . -powiedziałam już nieco pewniej .
    -No to P.Katie będzie z pewnością bardzo zadowolona , że Ci się podobało -powiedział wesoły Louis.
    -Faktycznie nagłośnienie było dziś niesamowite . Widzę , że znasz się na tym - powiedział Pan zielonooki nie spuszczając wzroku z ... moich piersi .
    -Oczy mam tu . - powiedziałam poprawiając swoją czarną marynarkę i wskazując palcem na brązowe tęczówki .
    Harry widocznie się zarumienił , a reszta zaczęła się śmiać , tylko to nie był taki normalny śmiech . Co to to nie . To było raczej jak szok , który zamiast pociągnąć ich brody w dół , wprawił ich w nieokiełznany śmiech , dumy i radości , że dziewczyna nie dostała drgawek na widok boskiego Harolda wlepiającego wzrok w jej piersi .
    -Jemu trudno jest się okiełznać , a przy Tobie to już na pewno będzie mu trudniej . - powiedział Niall .
    -Wracając do pytania - powiedział poważnie Liam karcąc wzrokiem chłopaków . - Znasz się na nagłośnieniu itd. co oznacza , że znasz się na muzyce . To coś poważniejszego ?
   - Żale przychodzą w różnych rozmiarach i rodzajach. Niektóre są małe, niektóre są większe . Niektórzy z nas uciekają od swoich wyrzutów sumienia, podejmując dobrą decyzję , a niektórzy , tak jak Ja , uciekają do muzyki .
    Słowa zacytowane z mojego różowego zeszytu , zapełnionego tekstami spisywanymi całymi nocami , wprawiły w trans i zdziwienie całą stojącą w miejscu czwórkę mężczyzn . To zdziwienie było najpewniej spowodowane tym , że jestem pierwszą osobą płci żeńskiej , która miała do czynienia z Zaynem , i jest panią "oprócz cycków mam coś w głowię".
    Z zadumy wyrwał ich klakson taksówkarza , który czekał na mnie już dobre 15 minut .
    -Czas na mnie . Miło było mi was poznać - powiedziałam ukazując przy tym szereg białych ząbków .
    -Wow , musimy to koniecznie powtórzyć . - powiedział Liam , który jako jedyny był w stanie wykrztusić z siebie coś sensownego .
    Jakim trzeba być idiotą , żeby robić z siebie pacana po zobaczeniu nie piszczącej na widok One direction dziewczyny ? Serio ? .
    Na słowa Liama ponownie się uśmiechnęłam i wsiadłam to taksówki , wypowiadając adres zamieszkania.
    Droga do domu minęła mi bardzo szybko , oczywiście nie myślcie , że mogłam pozwolić sobie na chwilę drzemki . Nie byłabym w stanie usnąć w samochodzie obcego mężczyzny . MĘŻCZYZNY . To właśnie w tym słowie nadal tkwi i tkwić będzie problem . To , że czasem pozwalam sobie na szczęście , to nie znaczy , że na ten czas wymazuję z pamięci to , co działo się jakiś czas temu . Cały czas przyswajam do siebie myśli , że moje ciało jest już tak zepsute , że jedyne na co mogę sobie pozwolić to kara . Kara , ból i cierpienie , którego otrzymałam i tak już bardzo dużo , bo przecież na nadgarstku nadal był przyklejony plaster ...
    -Dziękuje bardzo , dobranoc - takimi słowami pożegnałam około 50 letniego taksówkarza .
    Ten pożegnał mnie ciepłym uśmiechem i powoli odjechał .
    Była 21.45 . Koncert , o ile takim można nazwać wykonanie jednej piosenki , trwał dosyć długo bo chłopcy rozmawiali przed kamerami ze swoimi fankami . Nie tymi z holu o których wspominałam wcześniej , tylko z tymi bardziej opanowanymi z sali w której odbywał się koncert .
    Kiedy przekroczyłam próg domu , powoli i bez żadnego entuzjazmu ściągnęłam skórzane botki z nóg . Bez entuzjazmu ponieważ już w taksówce wyobrażałam sobie jaki będzie stan moich nóg po wyjęciu ich z butów .
    Odwiesiłam torebkę oraz marynarkę i udałam się do salonu , z którego dochodziły krzyki i piski . Nie powiem wybiło mnie to z tropu , aczkolwiek nadal chciałam dowiedzieć się , czym spowodowane są te okropne i przerażające hałasy .
    Kiedy niepewnie weszłam do salonu na ogromnej kanapie zobaczyłam P.Katie przykrytą welurowym kocem , zajadającą się popcornem i oglądającą "Drogę bez powrotu" .
    60 letnia kobieta , która nie dostanie zawału na tym krwawym Horrorze , jest : a) kosmitą , b)staruszką jadącą na psychotropach lub c)P.Katie.
    Myślę , że wszyscy obstawiamy punkt C.
    -Mogę się przysiąść ? - powiedziałam uśmiechając się , ponieważ całą złość za okłamanie mnie postanowiłam przelać na Zayna , który swoją drogą zachował się jak gówniarz który uciekł od sprawy , bo bał się konsekwencji , w tym wypadku kłótni którą bym mu zafundowała .
    -Ooo kochanie , już wróciłaś . I jak podobał Ci się koncert ? - zapytała z triumfalnym uśmiechem na twarzy.
    -Nigdzie nie byłam , postanowiłam iść do kawiarni , a przecież na ten koncert będzie jeszcze nie raz . - powiedziałam wkładając do buzi popcorn . Byłam śmiertelnie poważna , bo przecież taki był plan . Wkręcić P.Katie tak jak Ona wkręciła mnie .
    -Jak to ?! Przecież Ty tam ... no ten , no ! Musiałaś tam być ! -wykrzyczała przejęta kobieta.
    -Spokojnie , byłam tam , byłam -powiedziałam śmiejąc się - to kara za to , że Pani też mnie okłamała .- powiedziałam obejmując ramieniem staruszkę .
    Kobieta zaczęła się śmiać i do około 22 rozmawiałyśmy o naszym wspólnym zamiłowaniu do horrorów .
    Po zjedzonej kolacji pożegnałam się z kobietą i podreptałam na górę . Z szafy wyciągnęłam czystą bieliznę i weszłam do łazienki , w której siedziałam dobre 2 godziny , ponieważ kąpiel to jedna z niewielu rzeczy które dają mi ogromne poczucie odprężenia .
    Moje wieczorne chwilę w spa przerwał dzwonek telefonu . Owinęłam się w biały muślinowy ręcznik i mokrą ręką próbowałam nacisnąć zieloną słuchawkę , a było to jeszcze trudniejsze ponieważ telefony dotykowe chyba nie tolerują wody .
    -Słucham ? - powiedziałam nie patrząc nawet na to , kim jest osoba dzwoniąca do mnie .
    Po kilku sekundach okazało się , że to moja mama . Rozmawiałyśmy jakieś 45 minut . O wszystkim i o niczym . O tym , że bardzo za mną tęsknią i o tym , że jeśli jestem tu szczęśliwsza to mogę zostać . Przez te 45 minut uśmiech nie schodził mi z twarzy . Mama opowiadała mi o tym , jak to Tata umiejętnie obciął sobie włosy podkaszarką do trawy , a przecież dobrze wiemy , że podkaszarka i śnieg to nie dobre połączenie . Dowiedziałam się , że Babcia i Dziadek już wykupują bezpłatne oferty rozmów zagranicznych . No tak , nie byli by sobą gdyby do mnie nie zadzwonili .
    Kiedy zakończyłam rozmowę z Mamą , ubrałam wcześniej przygotowaną bieliznę i to właśnie w niej ruszyłam do swojej sypialni . Nie było w tym nic niestosownego bo przecież łazienka znajdowała się w moim pokoju wić nie paradowałam w bieliznie po całym domu , spokojnie .
    Wchodząc do sypialni przeżyłam szok . Na moim łóżku siedział nie kto inny jak Zayn , i kiedy zobaczył moją sylwetkę w drzwiach łazienki zaczął łapczywie się na nią patrzeć . Doskonale znałam to spojrzenie . Stałam przed nim jak wmurowana w koronowym staniku i czarnych figach .Moje serce zaczęło bić mocniej niż zawsze . Poczułam się okropnie . On , on jest facetem , i ... boże on nie miał prawa mnie takiej widzieć , nikt nie miał . Oni , tych dwóch typów którzy mi to zrobili też nie mieli .
    -Niezłe ciałko - powiedział Zayn ruszając brwiami .
    "Ma niezłe ciałko , może sama nam je pokażę , a jeśli nie , to przecież sami możemy je zobaczyć."
     Te słowa będę pamiętała do końca swoich dni , minut , sekund .
    Ze łzami w oczach powiedziałam :
    -Wynoś się , natychmiast .
    Zdezorientowany chłopak patrzył na mnie , zresztą nie dziwię mu się bo w mniemaniu osoby nie zgwałconej takie słowa nie są czymś strasznym .
    -Chciałem tylko wyjaśnić to co się stało na koncercie - powiedział zbliżając się do mnie .
    -Nie zbliżaj się do mnie ! Wyjdz . Proszę - powiedziałam błagalnym głosem .
    Zayn widocznie się wkurzył . Szybko wyszedł zostawiając tylko odgłos trzaskających drzwi .
    Dopiero ten odgłos uświadomił mi , że nigdy nie będę szczęśliwa , jeśli będę odpychała od siebie każdego , kto zechce mi to szczęście dać . Czasami ból stanowi tak dużą część naszego życia, że uważamy, że zawsze tak będzie. Bo nie możemy przypomnieć sobie czasów, gdy go nie było. Ale potem, pewnego dnia, czujemy coś innego. Coś miłego, bo wydaje się znajome. W tamtej chwili zdajemy sobie sprawę... że jesteśmy szczęśliwi. Szczęście przychodzi w różnych formach. W towarzystwie dobrych przyjaciół. W tym, co czujesz, gdy spełniasz kogoś marzenia. Albo w obietnicy przyszłej pomocy. W porządku jest pozwolić sobie na szczęście.
    Szybko założyłam pierwszą lepszą koszulkę i wybiegłam z pokoju . Bez spodni , bez skarpetek , w mokrych jeszcze włosach wybiegłam na oświetloną werandę . Zimno nie sprawiało mi większych kłopotów , mocno zatrzasnęłam za sobą drzwi i wybiegłam przed posiadłość P.Katie .
    Zayn gwałtownie się odkręcił , a ja zebrałam w sobie odwagę którą bezczelnie mi odebrano i podeszłam do niego na tyle blisko , że mogłam spojrzeć mu w oczy i szczerze powiedzieć :
    -Przepraszam . Ty nic nie rozumiesz , i ... Ja nie mogę Ci powiedzieć czemu tak zrobiłam bo ... - nie potrafiłam nic innego z siebie wydusić . Moje suche policzki zaczęły wchłaniać łzy które bardzo szybko produkowały moje oczy .
    -Zmarzniesz . - powiedział Zayn obejmując moje zimne ciało swoimi ogromnymi rękoma , stawiając przy tym moje gołe stopy na jego timberlandach .
    Trwałam tak w jego uścisku parę minut , wchłaniając od niego całe ciepło którym chciał mnie obdarzyć .Wtulił moją głowę w jego klatkę piersiową i umieścił swoje usta nad nią , tak , by każdy jego oddech sprawiał mi przyjemność .
    To był ten moment . Ja poczułam się tak ... niesamowicie . On ... dał mi przepustkę . Przepustkę do nowego życia , w którym już nie będę ofiarą . I to tylko ode mnie zależy , czy ją wykorzystam.
    Zastanawialiście się, czy my tworzymy chwile z naszego życia czy może one tworzą nas?
    Ta chwilą stworzyła nową Marinę . Silną i pewną siebie . Pewną swoich możliwości .
    -Dziękuje . - powiedziałam odrywając , niechętnie swoje ciało od Jego .
    -Tak cholernie chciałbym Ci pomóc .
    -W tej chwili już nie musisz - powiedziałam całując jego zimny policzek -Dobranoc .
    Weszłam do domu , i szybko pobiegłam do sypialni by przykryć się swoją kołdrą i odpłynąć w krainę snu.
    ***
    Tego ranka wstałam bardzo wypoczęta . Za oknem śnieg , który lśnij dzięki promieniom słońca . Związałam swoje włosy w niedbałego koczka i zeszłam do kuchni by przygotować sobie śniadanie . Zegar wskazywał 8.30 . Wstałam tak rano ?
    Z szafki wyjęłam biały talerz do którego włożyłam sałatę , kilka kostek fety , pomidorków cherry i plastry wędzonej szynki , która świetnie dopełniała smak mojego skromnego dania .
    Wyjęłam różową , długą szklankę do której wlałam mrożoną herbatę .
    Powędrowałam do wyspy kuchennej przy której postawiłam swój talerz i szklankę z różowego kryształy .Nie chciałam budzić P.Katie dzwiękami dochodzącymi z telewizora dlatego też , wyciągnęłam swoją komórkę z kieszeni pidżamy i zaczęłam dokładnie przeglądać twittera.
    Moją uwagę przykuło wielkie poruszenie na tt wśród nastolatek z polski. Zdziwił mnie fakt , że ta nastolatka nie napisała nic o Louisie , ale to i tak była tylko kropla w morzu . Okazało się , że mówili o tym w Polskich wiadomościach i inny śniadaniowych kluskach .
    Przecież to zwykłe "follow" .
    Miliony osób natychmiastowo zaczęło mnie obserwować na Twitterze  .
    To było co najmniej chore .
    Postanowiłam nie zwracać na to większej uwagi , i zaczęłam konsumować moją sałatkę .
    -Oo już wstałaś ? - powiedziałam zaspana 60 letnia kobieta .
    -Tak już dosyć dawno . Jak minęła pani noc ? - zapytałam z uśmiechem na twarzy , który od rana nie chciał mnie opuścić .
    -Bardzo dobrze , ale tobie chyba jeszcze lepiej , jesteś nadzwyczaj szczęśliwa - powiedziała kobieta zalewając wrzątkiem swoją herbatę .
    Lekko się zarumieniłam i kontynuowałam jedzenie . Rozmowa z Panią Katie jak zawsze przebiegałą bardzo przyjemnie . Omówiłyśmy sprawy związane z wigilią . Kobieta zaproponowała sprowadzenie mojej rodziny do Londynu na czas wigilii , ale chyba nie zdawała sobie jak liczna jest moja rodzina , więc szybko wybiłam jej ten pomysł z głowy . Postanowiłam zaprosić ją do nas na wigilię , ale Ona stwierdziła , że spędzi ją z Zaynem .
    Ostatecznie stwierdziłyśmy , że na początku spędzę wigilię tu , w Londynie , a potem odprowadzą mnie na lotnisko i polecę do Polski .
    P.Katie zaproponowała , że sprzątnie po śniadaniu , a ja poszłam do siebie do pokoju , ponieważ dziś czekał mnie pracowity dzień . Musiałam kupić prezenty wigilijne , iść do Banku i w końcu poszukać sobie jakiejś pracy .
___________________________
Mamy 4. Przepraszam za nieobecność naprawdę .
Kolejny postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu .
Komentujcie ! Dobijemy do 30 ? Jeśli będzie więcej niż 30 , to mooże dodam 2 rozdziały :D
Tak na zachętę :)
Marina M.